Drukuj

Aby nauczać ludzi praw bożych

Fethullah Gülen włącz . Opublikowano w Dlaczego zsyłani są prorocy?

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

Innym celem zsyłania proroków jest objawienie ludzkości Boskich Przykazań (tj.: pięciu modlitw codziennych, postu w miesiącu ramadanie, płacenia zakatu, nie angażowania się w nielegalne stosunki seksualne, konsumpcję alkoholu oraz hazard). Funkcja ta nazywa się Posłannictwem. Wedle Koranu:

„…którzy przekazują posłannictwa Boga i obawiają się Go; dla tych, którzy nie się lękają nikogo innego, jak tylko Boga” (33:39)

Bóg oznajmił jeszcze Muhammadowi:

„O Posłańcu! Obwieszczaj to, co ci zostało zesłane od twojego Pana! A jeśli tego nie uczynisz, to nie zdołasz przekazać Jego posłania. Bóg uchroni cię przed ludźmi. Zaprawdę, Bóg nie prowadzi drogą prostą ludu niewiernych!”

Ostatni Prorok został posłany, by oświecić ludzkość co do wszelkich wymiarów życia. Jakiekolwiek zaniedbanie w głoszeniu Boskiego Posłania doprowadziłoby do pozostawienia ludzkości w ciemności. Z tego względu Wysłannik Boży stale szukał pozbawionych fałszu umysłów i serc, którym mógłby wpajać Boskie Posłanie.

Prorok Muhammad przemawiał do takich ludzi, jak Abu Bakr i Omar jedynie kilka razy, zanim przyjęli islam. Całkiem inna historia była z ludźmi pokroju Abu Jahla. Przy każdym spotkaniu mówił do niego: „Oświadcz, że nie ma Boga prócz Boga Jedynego a będziesz zbawiony”. Odwiedzał miejsca, gdzie zbierali się ludzie i nawoływał do tego samego. W takich miejscach jak Mekka, Arafat, Mina, Muzdalifa i Aqabah odbywały się corocznie wielkie jarmarki i Prorok przybywał tam, szukając ludzi zdolnych do przyjęcia jego przesłania.

Kiedy mieszkańcy Mekki przeszli od obojętności wobec Muhammada (pokój z nim) do drwin szyderstw, a potem do coraz trudniejszych do zniesienia prześladowań, tortur i bojkotu gospodarczego muzułmanów, Prorok zabrał ze sobą Zayda ibn Haritha i udał się do Ta’if. Także tam jednak został przyjęty chłodno. Dzieci stały po obydwu stronach drogi i rzucały weń kamieniami. Nie nosił dla osłony żadnej zbroi, zatem kiedy opuszczał miasto, już obficie krwawił. Znalazł po drodze drzewo, usiadł pod nim i odpoczywał. Wzniósł ręce ku niebu i modlił się:

„O, Boże, do Ciebie zwracam się w mej słabości. Wobec tych ludzi jestem bez środków i bez znaczenia. O, Najmiłosierniejszy spomiędzy miłosiernych, jesteś Panem uciemiężonych i moim Panem. Dla kogo mnie opuszczasz? Dla tych obcych, którzy spoglądają na mnie krzywo? Czy tez może dla wroga, któremu dałeś władze nade mną? Jeśli Twe oburzenie nie jest skierowane na mnie, to się nie martwię. Pragnąłbym jednak Twojej łaski. Szukam schronienia w świetle Twego Oblicza, które rozjaśnia wszelką ciemność i dzięki któremu sprawy Tego i Tamtego świata zostały właściwie urządzone. Nie pozwól, by zstąpił na mnie Twój gniew, albo Twa obojętność. Będę wyczekiwał Twego przebaczenia, aż będziesz ze mnie zadowolony. Nie ma władzy ani zasobów poza Tobą.”

Powiedziawszy to zauważył przed sobą tacę. Addas, niewolnik-chrześcijanin z Nineveh, widział z winnicy, w której pracował, jak Wysłannik Boży był obrzucany kamieniami i dręczony. Położył na tacę kilka kiści winogron i zaniósł je Prorokowi. On zaś powiedział „W Imię Boże!” (Bismillah) i zaczął jeść. Zdumiało to Addasa, gdyż po raz pierwszy słyszał, by politeiści w taki sposób wzywali Boga. Zapytał przeto Muhammada (pokój z nim), kim jest i dlaczego przybył akurat do Ta’if. Odpowiedź, wypowiedziana ze łzami w oczach brzmiała: Jestem Muhammad z Mekki, Ostatni Prorok”. Usłyszawszy ją, Addas rzekł: „To Bóg sprawił, że cię znalazłem”, i przyjął islam.[1]

Prorok Muhammad całkowicie poświęcił się swojej misji. W efekcie okrąg światła poszerzał się dzień za dniem, a stronnictwo niewiary stawało się coraz bardziej sfrustrowane.:

„Oni chcą zagasić światło Boga swoimi ustami, lecz Bóg nie dopuści do tego, by nie uczynić pełnym Swojego światła, chociażby niewierni czuli do tego wstręt.” (9:32)

Kiedy niczego już nie można było dokonać w Mekce, Prorok emigrował do Medyny i tam kontynuował swą misję. Teraz jednak musiał rozwiązać inny problem: zorganizowane wspólnoty wrogo nastawionych Żydów oraz, w końcu – piąta kolumna w postaci hipokrytów, którzy będą się sprzymierzać z nieprzyjaciółmi Proroka.

W dwudziestym trzecim roku swej misji Muhammad (pokój z nim) poczynał odczuwać, że jego życie już się kończy. Wykonał wiele razy mniejszą pielgrzymkę (umra), nigdy jednak większej pielgrzymki (hadż). Miał możliwość jej wykonania dopiero w ostatnim roku swego życia. Wchodząc na Arafat na grzbiecie swego wielbłąda wygłaszał przesłanie znane jako kazanie pożegnalne. W nim to stwierdzał, że spory i transakcje oparte na procencie są zakazane. Zwracał także uwagę na określone prawa kobiet, więzy rodzinne oraz stosunki plemienne i narodowe.

Przysłuchiwało się jego słowom liczne, pogrążone w łzach zgromadzenie wiernych. Przemawiając, często pytał słuchaczy, czy przekazuje Posłanie Boga. Przy każdym pozytywnym odzewie kierował swój palec wskazujący ku Niebiosom i mówił: „o Boże, bądź świadkiem”.[2] Głęboko przekonany o służbie Bogu mógł myśleć: „Bóg zesłał mnie, bym wypełnił obowiązki Jego Wysłannika. Podobnie jak ci ludzie zaświadczyli, że wypełniłem mój obowiązek, tak samo mam nadzieję, że Bóg uzna, że rzeczywiście go wypełniłem”. Był przygotowany na pomyślne dla siebie spotkanie z Bogiem.


[1] Ibn Hiszam, Sira, 2:60-63; Ibn Kathir, Al-Bidaya, 3:166.
[2] Ibn Maja, “Manasik,” 84; Abu Dawud, “Manasik,” 56.

blog comments powered by Disqus